piątek, 14 maja 2010

Bleeeeee

Po przeczytaniu posta Olgi przypomniała mi się historia :)
Znajomi mieli On-kę,bardzo fajna psica ale nigdy nie była specjalnie wylewna. Kiedyś późnym wieczorem stałyśmy pod bramą, gadamy i podchodzi owa onka i się łasi niesamowicie, ociera, cała uchachana. Ja zadowolona z nagłego przypływu psiej radości i wylewności, aż tu nagle...powiało smrodem. Wąchamy co tak śmierdzi ...okazało się że to my! Psinka raczej niechcący wetknęła kaganiec w gó..no, a ponieważ też była z gatunku arystokracji, postanowiła się o nas powycierać :D bleee:D

Ad tarzania najbardziej spektakularne:
Ares nasz pudel wytarzał się w starej rybie która leżała sobie dość długo w worku. 3 kąpania nie zmyły smrodu, a dziecko które u nas akurat przebywało chodziło zielone ;)
On tarzał się rzadko, ale jak już - to porządnie.

Ozi w drodze nad morze, puszczony na postój, gdzie był superpiaseczek do biegania zniknął mi na chwilę z oczu i wrócił wybitnie śmierdzący. Okazało się że znalazł na górce stertę zużytych pampersów (20 m od kubła na śmieci :/) Jazda nad morze w samochodzie ze śmierdzącym psem - bezcenne:)

Jopka - pewnego razu mi nawała:/ znalazłam ją z ryjem umazanym prawie po oczy w gó..wnie. Tu sama miałam odruch wymiotny od samego jej widoku.

Moje psy zdecydowanie nie są arystokratami :(

Brak komentarzy: